Archiwum Polityki

Pan Greenspan

Ronalda Reagana, George’a Busha i Billa Clintona łączy niewiele poza tym, że wszyscy trzej mianowali tę samą osobę, Alana Greenspana, na stanowisko szefa amerykańskiego banku centralnego. Po ostatnich wyborach prezydenckich, gdy stało się jasne, że przepychanki na Florydzie nieprędko się skończą, „Wall Street Journal” napisał: „Co za różnica kto wygra, skoro Greenspan jest u steru Rezerwy Federalnej”. Natomiast brytyjski tygodnik „Observer” uznał Alana Greenspana za najbardziej wpływową osobistość na świecie: przed Billem Clintonem, Billem Gatesem i Władimirem Putinem.

W powszechnej opinii to właśnie Greenspanowi, jako architektowi polityki monetarnej w okresie bezprecedensowej koniunktury w Stanach Zjednoczonych, przypisuje się sukcesy gospodarcze Ameryki. Traktuje się go jak skrzyżowanie gwiazdy filmowej i mitycznego bohatera. Ścigany przez kamery zawsze wygląda tak samo. Ta sama teczka wypchana papierami, ta sama zatroskana twarz. Odrobinę tajemniczy, rzadko zrozumiały, zawsze wiarygodny. Fascynacja Greenspanem stała się jednym ze sposobów, w jakich Ameryka wyraża wiarę we własne siły.

Polityka 52.2000 (2277) z dnia 23.12.2000; Świat; s. 38