Archiwum Polityki

Ludzkie zoo

W sześciu numerach „Polityki” zamieściliśmy cykl publikacji pod metaforycznym hasłem „Uwolnić słonia”. Postulowaliśmy zamknięcie ogrodów zoologicznych. Czas na podsumowanie akcji, która dzięki wyjątkowo żywej reakcji czytelników rozrosła się i nabrała impetu. Oczywiste, że z dnia na dzień nie da się zamknąć wszystkich zoo; muszą one istnieć, ale jesteśmy przekonani, że nie w tej liczbie i nie w tak żałosnej formie, jak wiele z nich teraz. Potrzebny jest silny społeczny nacisk na dyrektorów ogrodów, urzędników, władzę stanowiącą prawo. Proponujemy, by zorganizować się wokół pięciu zasad: Kanonu nowego zoo. Kanon ten prześlemy marszałkowi Sejmu.

Gdy na początku akcji „Uwolnić słonia” postawiłam pytania: jaki jest sens trzymania dzikich zwierząt w centrach miast?; czy musimy oglądać je w niewoli mając do dyspozycji tak doskonałe filmy przyrodnicze?; czy człowiek nie dojrzał już, by zrezygnować z tego typu wątpliwej rozrywki? – wydawały mi się one czysto retoryczne. Dla każdego, kto lubi zwierzęta, ich widok w klatkach stanowi ponury obrazek budzący wewnętrzny sprzeciw. Mówienie w tym kontekście o edukacji ekologicznej wydaje się czystym nieporozumieniem.

Polityka 52.2000 (2277) z dnia 23.12.2000; Społeczeństwo; s. 80