Archiwum Polityki

Atleta w przyklęku

– Zżyliśmy się z tym pomnikiem, wrósł w krajobraz – mówi Czesław Lejnik, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Słupska. – Nazywają go obraźliwie „Żyrantem” i malują sprayem – oburzają się damniczanie. Rzeczywiście, na cokole pomnika widnieje napis: „Nie płacz ośle”. Słupszczanie tłumaczą, że określenie „Żyrant” wzięło się z sympatii, bo goły i stoi tyłem do banku.

Damnica domaga się od Słupska zwrotu pomnika, który przed laty zdobił jeden z grobów na cmentarzu rodowym von Gampów, przedwojennych właścicieli wsi. Po cmentarzu pozostały ruiny. Pomnik zaś zajmuje eksponowane miejsce w centrum Słupska.

Słupszczanie przypominają o smole, którą zalana była głowa i ramiona posągu, kiedy przywieziono go z Damnicy. Trzeba było zatrudnić kamieniarza, by usunął ślady dewastacji, a resztki owej smoły zdołano odmyć dopiero w marcu tego roku, po blisko trzydziestu latach.

Polityka 19.2000 (2244) z dnia 06.05.2000; Społeczeństwo; s. 80