Archiwum Polityki

Talerz polski

Idą święta – czas wielkiej biesiady. Atmosfery tego beztroskiego ucztowania chyba nie popsuje w tym roku strach przed skażona wołowiną – nieobecną w tradycyjnych bożonarodzeniowych jadłospisach. Do niedawna była to okazja, aby się najeść na zapas, na chude tygodnie i miesiące kartkowej aprowizacji. Czasy się zmieniły – rynek żywności przeszedł prawdziwą rewolucję – czy odmieniły się nawyki i obyczaje żywieniowe rodaków? Czy zaczęliśmy jadać mniej? Czy zaczęliśmy jadać zdrowiej? W jaki sposób naszymi decyzjami kieruje niewidzialna ręka reklamy?. Słowem: co dziesięć lat wolności zmieniło na talerzu?

Pomiędzy oczekiwaniami lekarzy i specjalistów żywienia a naszymi upodobaniami kulinarnymi zieje przepaść. Z jednej strony – świadczą o tym dane GUS – w ostatnim dziesięcioleciu zaczęliśmy jeść mniej ziemniaków, masła, tłustego mleka i mięsa wołowego, a więcej – owoców, drobiu i tłuszczów roślinnych. Ale nie zmieniły się złe nawyki: warzywa jemy rozgotowane, ziemniaki obficie solimy. Jak pokazał ostatni sondaż CBOS „Nawyki żywieniowe i upodobania kulinarne Polaków” – zaledwie 14 proc.

Polityka 51.2000 (2276) z dnia 16.12.2000; Raport; s. 3