Archiwum Polityki

Pięć punktów zapalnych

Stany Zjednoczone i Europa stoją w obliczu wyzwań nowej generacji. By je podjąć, Ameryka powinna zacząć od współdziałania ze swymi demokratycznymi partnerami i sojusznikami. Najbardziej naturalnymi są demokracje europejskie. Tymczasem niektórzy Europejczycy wciąż promują jedność starego kontynentu jako przeciwwagę względem Stanów Zjednoczonych. Jak na ironię taki punkt widzenia ujawnia brak zaufania w zdolność Europy do wniesienia wkładu w sprawy światowe.

W takiej postawie dźwięczy echo starych, dziewiętnastowiecznych twierdzeń o równowadze sił. Dowodzi ona także niezdolności dostrzeżenia potrzeby szerszej demokratycznej wspólnoty, działającej zgodnie na rzecz rozwiązania szeregu starych i nowych problemów. Unia Europejska może być trzonem takiej wspólnoty, zachowując zarazem, w istocie zaś rozwijając swój odrębny charakter. Nie musi się ona obawiać podporządkowania. Niestety, niektóre środowiska w Stanach Zjednoczonych spotęgowały to napięcie, przyjmując postawę łączącą w sobie arogancję wypływającą z poczucia siły z brakiem konsekwencji i nieodpowiedzialnością.

Polityka 16.2000 (2241) z dnia 15.04.2000; Świat; s. 38