Archiwum Polityki

Łupieżcy czekają

Amerykański system przejmowania władzy nazywa się spoils system, dosłownie: system łupów, od łacińskiego spoliare – grabić, obdzierać ze skóry. Żadne tam europejskie cacanki z urzędnikami służby cywilnej, którzy pozostają na stanowiskach niezależnie od zmiany rządu. Owszem, cywilną służbę wprowadzono, ale i tak zwycięski prezydent obsadzi 5, może nawet 7 tys. najlepszych stanowisk w Waszyngtonie, które powierzy swoim partyjnym przyjaciołom, da w nagrodę za wsparcie finansowe albo okazywaną lojalność.

W filmie Gore’a Vidala „Ten najlepszy” kandydat na prezydenta USA zabiega o poparcie na konwencji partyjnej i poleca swemu sekretarzowi obiecać komuś stanowisko sędziego. Dla ścisłości dorzuca: „Tylko nic na piśmie”. W Waszyngtonie nastaje dziś czas spłaty takich obietnic. Ministrowie, ich zastępcy, dyrektorzy departamentów, działów, szefowie agend rządowych, wielu ambasadorów i przedstawicieli zagranicznych oraz setki osób w The Executive Office, biurze prezydenta – od samego Białego Domu po Radę Bezpieczeństwa Narodowego (NSC) i częściowo tylko niezależną Centralną Agencję Wywiadowczą (CIA).

Polityka 50.2000 (2275) z dnia 09.12.2000; Świat; s. 42