Archiwum Polityki

Rejestr złudzeń

Mijająca dekada jest dla kultury polskiej czasem bolesnych rozstań ze złudzeniami, z których ostatnim jest przekonanie, iż zwołany właśnie Kongres wytyczy nowe drogi oraz przyczyni się do powstania dzieł, na które nadaremno czekamy.

Wszystko miało wyglądać inaczej. Jeszcze dziesięć lat temu żywe było przekonanie, że odzyskana wolność w anioły nas przerobi – będziemy piękni, nowocześni i bardzo, bardzo kulturalni. Z Peerelu wychodziliśmy przecież z poczuciem wyższości wobec systemu: czasy mogły być marne, ale w hierarchii wartości etos człowieka kulturalnego zajmował należne mu miejsce. Inteligent, także ten ze społecznego awansu, czuł się spadkobiercą tradycji romantyczno-powstańczej, miał poczucie misji dziejowej do spełnienia i nie przywiązywał, przynajmniej w deklaracjach, nadmiernej wagi do dóbr doczesnych.

Polityka 50.2000 (2275) z dnia 09.12.2000; Kultura; s. 50