Archiwum Polityki

Buła na palcu

Gdyby dwudziestokilkuletni poeci rządzili światem, wyrzuciliby ze swoich miast-państw wszystkich niepoetów. Zafundowaliby sobie stypendia, wybudowali wielką knajpę i jeszcze większe wydawnictwo. Najmłodszych twórców obserwowałam na pierwszej prezentacji nowego pokolenia – Festiwalu Zapowiadających Się.

Mamy około trzydziestu dobrze zapowiadających się dwudziestokilkuletnich poetów. Ich twarze i nazwiska są zupełnie nieznane. Nic dziwnego – publikują w niskonakładowych czasopismach literackich, spotykają się tylko w swoim gronie i nie wywołują skandali. Za młodych wciąż uchodzą czterdziestolatkowie Marcin Świetlicki, Jacek Podsiadło, Marcin Baran. Kiedy debiutowali na początku lat 90., wszystko dookoła było nowe i czytelnicy naprawdę czekali na nowych poetów. Dziś dorosły młode piszące pokolenia, ale nie ma dla nich czytelników.

Polityka 49.2000 (2274) z dnia 02.12.2000; Kultura; s. 56