Archiwum Polityki

Hektary na jutro

Ziemia w Polsce jest tańsza niż barszcz. Są regiony, w których metr kwadratowy ornego gruntu można kupić już za pół dolara. To kusi nie tylko Niemców, mających do Warmii czy Śląska szczególne sentymenty, Holendrów, zmęczonych chemią i ciasnotą we własnym kraju, ale także coraz więcej bogatych Polaków. Ostatnio posiadaczem kilku tysięcy hektarów na Żuławach stał się Ryszard Krauze, szef Prokomu. Gruntu szuka też jeden z byłych rzeczników rządu.

Na cenę wpływa nie tylko niska opłacalność rolnictwa, ale też chłopski upór, abyśmy wchodzili do Unii bez ziemi, a także biurokratyczne korowody przy zamianie gruntów ornych na działki rekreacyjne czy budowlane, które są o wiele droższe.

Aby kupić ziemię legalnie, cudzoziemiec – najlepiej polskiego pochodzenia – musi się do Polski wżenić i tu zamieszkać. A potem postarać się o zgodę aż dwóch ministrów: rolnictwa i rozwoju wsi oraz spraw wewnętrznych i administracji.

Polityka 49.2000 (2274) z dnia 02.12.2000; Gospodarka; s. 72