Archiwum Polityki

Dolar na obywatela

W pierwszą rocznicę przyjęcia Polski do Sojuszu Atlantyckiego w Waszyngtonie uroczyście powołano Polsko-Amerykańską Fundację Wolności. Powierzone jej 180 mln dolarów to największa pula środków kapitałowych na wsparcie społeczeństwa obywatelskiego w Polsce. Oto historia tego bezprecedensowego przedsięwzięcia – udanego i optymistycznego.

Na początku, jeszcze w 1989 r., prezydent George Bush i Kongres USA chcąc wyposażyć Polskę na nową drogę stworzyli Polsko-Amerykański Fundusz Przedsiębiorczości dając mu 240 mln dolarów. Fundusz ten już w latach 1991–1992 szybko wykazał, że Polska jest krajem, w którym z powodzeniem można inwestować środki.

– Wyniki Funduszu stanowiły rękojmię dla zagranicznych, często nieufnych jeszcze i podejrzliwych inwestorów finansowych, że Polska jest dobrym rynkiem – mówi Ryszard Kruk, wiceprezes Funduszu, który przypomina, że w sumie Fundusz wprowadził do naszej gospodarki ponad 700 mln dolarów. Fundusz był szybszy niż banki, elastyczniejszy, nie unikał małych przedsiębiorców, dla których bankom nie opłacało się marudzić nad projektem. Sfinansował aż 50 tys. pożyczek dla drobnych, nieraz mikroskopijnych firm (kredyty po 1500 dolarów). Dawał też kredyty hipoteczne (wybudowano dzięki nim 5 tys. mieszkań). Pieniądze spłacone wracały do kasy i były pożyczane następnym klientom. Fundusz inwestował w Computerland, uczestniczył w prywatyzacji świetnie prosperujących firm, kierowanych przez polskie grupy zarządzające, na przykład Polfa Kutno, Stomil Sanok, Zakłady Metali Lekkich Kęty, był założycielem Polsko-Amerykańskiego Banku Hipotecznego.

Po 10 latach uznano, że zadanie rozwijania przedsiębiorczości w Polsce można z powodzeniem przekazać innym instytucjom; pojawili się przedsiębiorcy ze świata, silniejszy jest polski kapitał prywatny. Najpierw Amerykanie chcieli zabrać z powrotem większość wyłożonych na PAFP środków (aktywa funduszu wzrosły tymczasem do 300 mln dolarów). Od końca 1998 r. przez ponad rok toczyły się niemałe batalie o pieniądze dla Polski i znów Zbigniew Brzeziński odegrał nieocenioną rolę adwokata Warszawy w waszyngtońskich ośrodkach władzy.

Polityka 8.2000 (2233) z dnia 19.02.2000; Świat; s. 41
Reklama