Archiwum Polityki

Ważne daty

Kalendarz polityczny już ułożony. Głowy państw, a nawet zwykli ministrowie spraw zagranicznych są jak wielkie orkiestry symfoniczne – o ich występ za granicą trzeba zabiegać co najmniej na rok naprzód. Chyba że wcześniej tracą stanowisko. I tu proszę, niespodzianka. Polityczny rok 2000 jest względnie przewidywalny, można czytelnikom ułatwić redakcyjny konkurs „Zostań prorokiem we własnym kraju”. Chociaż nigdy tak nie było, żeby w tym samym roku wybierać prezydentów USA i Rosji – wynik wyborów w obu krajach daje się przewidzieć. Nasz informator obejmuje poza tym główne imprezy międzynarodowe i trzy wielkie sprawy światowego porządku dnia, które trudno precyzyjnie ułożyć w kalendarzu.

Wybory

W Rosji, czerwiec

Rosja już wybierała swój parlament (Dumę), ale to się prawie nie liczy, bo parlament w Moskwie ma w istocie charakter doradczy. Liczy się tylko prezydent i będzie nim, jak myślę, Władimir Putin. – Europejczyk, uprzejmy, elegancki, równocześnie twardy i bez sentymentów, dlatego jest groźnym politykiem – słyszę od osobistości rządowej w Warszawie. Komuniści zgłoszą swego kandydata, zapewne Ziuganowa albo Sielezniowa, ci nie wygrają, a już na pewno nie z Putinem. Czy wystartują centryści – były premier Jewgienij Primakow albo mer Moskwy Jurij Łużkow? – Łużkow chyba oprzytomniał. Moskwa to bardzo dobra pozycja, też trzeba się napocić, żeby to stanowisko obronić – mówi rosyjski komentator, który wskazuje na jeszcze jedno rosnące nazwisko: Konstantin Titow, gubernator Samary, typowany na premiera przy prezydencie Putinie.

Różnice powyborczych scenariuszy – to stopień autorytarności reżimu. Putin może najpierw spróbować kursu antyzachodniego, „mocarstwowego” – nie w gospodarce, lecz w sferze polityki i ideologii.

W USA, listopad

Demokraci zapłacą za romans Billa Clintona. Amerykański prezydent, wobec którego mamy dług sympatii za wciągnięcie nas do NATO, sam nie zdoła chyba przepchnąć swego naturalnego delfina, wiceprezydenta Ala Gore’a. W Stanach Zjednoczonych rośnie gwiazda George’a W. Busha, gubernatora Texasu. Jakie to zrodzi konsekwencje polityczne (także w nieco dalszej przyszłości, bo urzędowanie nowy prezydent zaczyna 20 stycznia 2001 r.)?

Po pierwsze, sama kampania prezydencka w USA zawsze spowalniała tempo życia politycznego na świecie, bo Ameryka jest wtedy zajęta głównie sobą i wiele decyzji odkłada się na po wyborach.

Polityka 2.2000 (2227) z dnia 08.01.2000; Świat; s. 34
Reklama