Archiwum Polityki

Eugeniusz pokutnik

Kiedy zaczął się wielki śnieg, pani wójt gminy Lanckorona napisała pismo do drogowców. Poprosiła o szczególną ostrożność w odśnieżaniu jezdni na trasie Kraków–Wadowice. Warunki są trudne, widoczność fatalna, więc nawet przez zwykłą nieuwagę pług mógłby wymieść ze śniegiem pokutnika Eugeniusza.

Pokutnik ma 60 lat, może trochę więcej. Dwanaście ostatnich spędził na wędrówce. Polskę zna lepiej niż niejeden nauczyciel geografii. Wie nawet, gdzie żyją dobrzy, a gdzie źli ludzie. Choć w zasadzie nie ma o ludziach najlepszego zdania. Denerwują go. Są wścibscy, aroganccy i nazbyt litościwi. Kiedyś Eugeniusz był stoczniowcem, potem hutnikiem i stolarzem. Budował statki w Gdańsku, pamięta strajki i młodego Wałęsę. W Katowicach pocił się nad surówką, we Wrocławiu remontował willę partyjniaka.

Polityka 4.2000 (2229) z dnia 22.01.2000; Społeczeństwo; s. 80