Archiwum Polityki

Raty, spłaty, straty

Nie opuszcza nas ochota do życia na kredyt. Choć Rada Polityki Pieniężnej robi co może, byśmy więcej oszczędzali, a mniej pożyczali, to zadłużenie gospodarstw domowych systematycznie rośnie. Nic dziwnego, tworzymy z bankowcami zgrany tandem: my staramy się szybko nadrobić cywilizacyjne zaległości – kupować nowe samochody, pralki, lodówki – oni chcą na tym zarobić. Jesteśmy dla nich prawdziwą żyłą złota, bo swoje zobowiązania spłacamy na ogół sumiennie i regularnie. O kłopotach obie strony mówią niechętnie. Mimo to postanowiliśmy poznać ciemną stronę kredytowej gorączki.

Według najnowszych danych Narodowego Banku Polskiego nasze długi osiągnęły w lutym br. poziom 37,2 mld zł; tyle wynoszą zobowiązania osób prywatnych wobec sektora bankowego. Ekonomiści załamują ręce: życie na kredyt jest niezdrowe dla gospodarki. Za pożyczone pieniądze kupujemy dobra konsumpcyjne, najczęściej importowane, pogłębiając deficyt handlowy (nierównowagę między importem a eksportem) oraz nakręcając inflację i powodując kłopoty z rachunkiem obrotów bieżących.

Polityka 15.2000 (2240) z dnia 08.04.2000; Gospodarka; s. 76