Archiwum Polityki

Druga strona medalu

Według działaczy sportowych zdobyliśmy na igrzyskach w Sydney aż 14 medali. Według kibiców zaledwie 14. Jak to więc jest – mamy sukces czy porażkę? Robert Korzeniowski, zdobywca dwóch złotych medali w chodzie, maszerując musiał uważać, aby z fazy chodu nie wpaść w fazę lotu. Za oderwanie obu nóg od ziemi sędziowie dyskwalifikują. Kibice chcieliby – bez obrazy dla konkurencji uprawianej przez mistrza Roberta – aby polski sport raczej fruwał, zamiast chodzić w kaczym rytmie. Ale spektakularne wyczyny, olimpijskie medale czy niespodziewane zwycięstwa piłkarzy nie zmienią obrazu faktycznego. Stan sportu nie różni się bowiem od ogólnego stanu państwa. Blaski olimpijskich medali jedynie doraźnie ukryły cienie polskiej sportowej rzeczywistości.

W tym samym czasie, kiedy polscy olimpijczycy wracali z Sydney, w olsztyńskim szpitalu umierał 14-letni Darek, ambitny sportowiec. Brał udział w biegu przełajowym, przed startem zażył amfetaminę – chciał wygrać. Zajął trzecie miejsce, stracił przytomność podczas ceremonii wręczania medali. Czy Darek umarł jako ofiara sportowej zabawy, czy już sportowego teatru? Czy w czasach, kiedy na olimpiadach walczą o medale rówieśnicy Darka (gimnastyka, pływanie), rozróżnienie między radosną zabawą a wyczynowym profesjonalizmem wciąż jest jeszcze aktualne?

Polityka 42.2000 (2267) z dnia 14.10.2000; Raport; s. 3