Archiwum Polityki

Nieszczęsne pieniądze

Październikowa „Res Publica Nowa”

Ponad dziewięćdziesiąt procent ludzkości narzeka na brak pieniędzy. Nic zatem dziwnego, że od momentu, kiedy pieniądze na trwałe weszły do gospodarki i stały się obiektywnym czynnikiem warunkującym naszą egzystencję, pojawiły się też protesty przeciwko niszczącej, alienującej i amoralnej sile pieniądza. Doskonale rozumiemy marzenia tych, którzy (jak Fourier czy Marks) śnili o świecie, w którym pieniądz nie będzie istniał, wobec tego zniknie nie tylko nędza i bogactwo, ale przede wszystkim dająca się nam wszystkim we znaki presja pieniądza. Wszelako marzenia te okazały się nierealne. Rzadko zastanawiamy się, dlaczego ludzie obrali drogę, która – jak się okazało – stała się drogą przez mękę. Pieniądz bowiem nieuchronnie skłaniał do przyjęcia ideologii wzrostu gospodarczego, której to ideologii nie widać końca.

Początkowo sądzono, że pieniądze spowodują, iż wymiana towarowa i produkcja będą miały bardziej uczciwy, bo wymierny charakter. To prawda, ale pieniądze od razu cechowały się tym, że bardzo wielu ludzi ich nie miało. Przez cały XIX wiek stosunkowo niewiele osób posługiwało się pieniędzmi, ale ich ilość stale rosła i coraz to częstsze były nieszczęścia z tym związane, o czym napisano wówczas bardzo wiele – od Balzaca i Dickensa po Reymonta i Żeromskiego. Równocześnie jednak pojawiła się ideologia postępu, która u takich myślicieli jak Herbert Spencer osiągnęła poziom optymizmu dzisiaj już niemożliwy do wyobrażenia. Ideologia wzrostu gospodarczego i ideologia postępu nie były identyczne, ale wzajemnie się wspierały. Ani się obejrzeliśmy, jak wkroczyliśmy na drogę, z której albo już nie ma wyjścia, albo trzeba by bardzo wiele zmienić, żeby jakiekolwiek wyj-ście było możliwe.

Postęp w gruncie rzeczy fascynuje nas wszystkich i ulegamy jego przemożnej sile.

Polityka 42.2000 (2267) z dnia 14.10.2000; Kultura; s. 56
Reklama