Archiwum Polityki

Karmią i doją

W ubiegłym roku niewiele ponad 1 proc. podatników (ok. 270 tys. osób) zapłaciło najwyższy, 40-proc. podatek. Z tej garstki udało się wycisnąć aż 30 proc. wszystkich podatków od osób fizycznych. Aż 95 proc. (ok. 22 mln osób) znalazło się w najniższym przedziale. Zdaje się to potwierdzać tezę o wilczym obliczu polskiego kapitalizmu. Na dole miliony biedaków, na górze wąska elita krezusów. Bliższe przyjrzenie się podatkowej materii prowadzi do wniosku, że dane Ministerstwa Finansów i ich prosta „marksistowska” interpretacja ewidentnie zafałszowują rzeczywistość.

Nie ulega kwestii, że liczba osób, które z racji swych wysokich (lecz nieujawnionych) dochodów powinny znaleźć się w trzecim, najwyższym przedziale podatkowym, jest znacznie większa, niż wynikałoby ze statystyk Ministerstwa Finansów. Ich zasłużony awans do grona „bogaczy” uszczupli tym samym znacząco szeregi „średniaków” i „nędzarzy”. Część tych ostatnich powinna w zgodzie z prawdą znaleźć się przynajmniej w grupie podatkowych „średniaków”.

Polityka 42.2000 (2267) z dnia 14.10.2000; Gospodarka; s. 65