Archiwum Polityki

Fujiszoki

Odejdzie czy nie odejdzie? Po raz kolejny Alberto Fujimori, człowiek znikąd, który przez dziesięć lat rządził potomkami Inków, zaszokował Peru. Ta dekada mogłaby być wybornym tematem dla pisarzy pokroju Marqueza czy Peruwiańczyka Vargasa Llosy, który zresztą w 1990 r. stanął do walki o prezydenturę i przegrał z Fujimorim. Teraz Llosa powinien napisać powieść, której bohaterem mógłby uczynić szefa tajnej policji Vladimiro Montesinosa, peruwiańskiego Rasputina, prawą rękę Fujimoriego. I zadedykować ją Alejandro Toledo – indiańskiemu następcy peruwiańskiego Japończyka.

Gdy prezydent Fujimori ogłosił 17 września w telewizji, że wkrótce odbędą się nowe wybory, on sam w nich nie wystartuje, a tajne służby wywiadowcze zostaną rozwiązane, Peruwiańczycy przeżyli szok. Czyżby marzenie połowy narodu było bliskie spełnienia? Nikt rzecz jasna nie zna odpowiedzi, ale wiadomo już, że Peru zyskuje nową szansę.

Byleby wyjść z pułapki, przed którą nowe bożyszcze peruwiańskiej polityki Alejandro Toledo, rywal Fujimoriego w niedawnych wyborach prezydenckich, ostrzegał światową opinię publiczną podczas czerwcowego forum w Warszawie.

Polityka 40.2000 (2265) z dnia 30.09.2000; Świat; s. 32