Archiwum Polityki

(Po)waga książki

Polacy nie mieli szczęścia do encyklopedii. Prace nad jej kolejnymi wersjami albo przerywały wojny, albo komplikowały w bliższych już nam czasach zawirowania polityczne. Dziś na twórców przygotowywanej właśnie Wielkiej Encyklopedii PWN czeka groźniejszy może przeciwnik – Internet oraz inne media elektroniczne, coraz skuteczniej wypierające tradycyjne kompendia wiedzy.

2 stycznia 2001 r. ma się ukazać pierwszy tom Wielkiej Encyklopedii PWN. Nowa encyklopedia powszechna, czyli „Nepka”, jak pieszczotliwie nazywają ją pracownicy Wydawnictwa Naukowego PWN, ma być dziełem imponującym. W 30 tomach postanowiono zgromadzić około 140 tys. haseł, 15 tys. ilustracji, a ponadto mapy, tabele i wykresy. Nad hasłami pracuje rekordowa liczba 3 tys. autorów oraz konsultantów, a nad kształtem całości czuwa stuosobowy sztab z Zespołu Encyklopedii PWN. Nie dziwi więc, że uczeni zgromadzeni w Radzie Konsultantów podkreślają wyjątkowość tej monumentalnej edycji. Wielka Encyklopedia PWN będzie siłą rzeczy wielkim wydarzeniem edytorskim i kulturalnym w skali całego kraju – powiada jeden z konsultantów Marcin Ryszkiewicz i nie pozostaje w tej opinii odosobniony.

Ostatni tom „Nepki” powinien trafić do czytelników w 2006 r. Wtedy też można będzie ocenić, czy jej twórcom udało się osiągnąć jeszcze jeden cel – stworzyć encyklopedię narodową. Tak właśnie określane są najbardziej znane wydawnictwa tego typu: Encyklopedia Britannica, ale także niemiecka oświeceniowa Encyklopedia Brockhausa czy najmłodsza wśród nich Encyklopedia Americana. O narodowym charakterze decyduje dobór haseł (w „Nepce” 25 proc. dotyczyć będzie Polski i Polaków) oraz ich zawartość. Wystarczy porównać w rozmaitych encyklopediach pierwszą lepszą biografię, choćby bliskiego nam Josepha Conrada, by zorientować się, że to, co oczywiste dla Anglika, jawi się już inaczej niemieckiemu czytelnikowi.

Nie należy dziwić się twórcom encyklopedii, że wytyczyli sobie taki ambitny cel. Z różnych bowiem powodów encyklopedii narodowej jeszcze nie napisaliśmy.

Polityka 40.2000 (2265) z dnia 30.09.2000; Kultura; s. 57
Reklama