Archiwum Polityki

Widmo Marksa

Oczy świata kierują się na Pragę. Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Bank Światowy i ministrowie finansów Grupy Siedmiu nie przekonali koalicji antyglobalistów do swych pomysłów na łagodzenie skutków rodzącego się kapitalizmu informatycznego. Po Seattle, Waszyngtonie i Melbourne Praga stała się kolejnym polem konfrontacji między entuzjastami i krytykami nowej ekonomii. Jednak spór o kapitalizm trzeciego tysiąclecia toczy się przede wszystkim w gabinetach i salach konferencyjnych.

Pełno w sporze o kapitalizm paradoksów. Skrajna lewica łączy się w proteście ze skrajną prawicą pod tym samym hasłem: kapitalizm = kanibalizm. W szczegóły międzynarodówka zadymiarzy nie wchodzi. Wystarczy jej poczucie misji i coraz wyraźniejsze oznaki solidarności ze strony mniej radykalnych środowisk społecznych w wielu miejscach świata. Nikt też nie zadaje sobie trudu, by zastanowić się nad alternatywą i nad argumentami znienawidzonych światowych instytucji finansowych. Zawsze przecież można je zbyć machnięciem ręki: za mało, za późno, za wolno.

MFW i Bank Światowy wyrosły na potęgę, bo taka była wola 44 państw (w tym ZSRR), których przedstawiciele spotkali się w czerwcu 1944 r. w Bretton Woods w USA, by radzić, jak pomóc światu podnieść się ekonomicznie z gruzów II wielkiej wojny. Wymyślono, by powołać bank udzielający długoterminowych pożyczek rządom potrzebującym zagranicznego kapitału inwestycyjnego oraz fundusz, który stabilizowałby międzynarodowy system walutowy kredytami krótkoterminowymi udzielanymi państwom mającym kłopoty ze zrównoważeniem bilansu płatniczego w handlu zagranicznym.

Bank z Funduszem

Inicjatywa wyszła ze świata anglosaskiego i od początku miała charakter ekonomicznie liberalny: docelowo chodziło o rozwijanie współpracy gospodarczej i wymiany handlowej kosztem znoszenia barier celnych i innych ograniczeń w wymianie dóbr i usług oraz przepływie kapitału. Inaczej mówiąc, chodziło o to, by nie dopuścić do powrotu doktryny nacjonalizmu gospodarczego. I by nie powtórzył się dramat wielkiego kryzysu z lat 30., który doprowadził do masowego bankructwa, wypluł armię bezrobotnych do kolejek po darmową zupę i podważył zaufanie do papierowego pieniądza.

Polityka 40.2000 (2265) z dnia 30.09.2000; Gospodarka; s. 66
Reklama