Archiwum Polityki

Gigantomachia

Inaugurację Olimpiady Sydney 2000 oglądało trzy i pół miliarda telewidzów na całym świecie. Megaspektakl dla megapubliczności trwał ponad cztery godziny, przez co była to najdłuższa w historii ceremonia otwarcia igrzysk. Rozmach tego widowiska mógł przytłoczyć, ale przy okazji stał się osobliwym testem dla możliwości współczesnej telewizji i gustów współczesnego telewidza.

Imprezę obsługiwało 90 kamer, które transmitowały skrzętnie show z udziałem tancerzy, piosenkarzy, chórów i dwutysięcznej orkiestry dętej, defiladę rekordowej liczby 200 ekip sportowych, a wreszcie akt zapalenia znicza olimpijskiego. Do końca nie było wiadomo, kto zapali i jak będzie to wyglądać – obowiązywała w tej sprawie ścisła tajemnica, dzięki czemu widowisko dodatkowo zyskać miało na dramatyzmie.

Wymóg dramatyzmu jest, co oczywiste, istotą sportu, a tym samym sportowej transmisji telewizyjnej.

Polityka 39.2000 (2264) z dnia 23.09.2000; Tele Wizje; s. 103