Archiwum Polityki

Za ciasno w jednym domu

O wojnie w Czarnogórze mówi się od czasu konfliktu w Kosowie. Przez ponad rok władze w Podgoricy igrały z ogniem, deklarując chęć opuszczenia jugosłowiańskiej federacji, znosząc wizy dla obcokrajowców (mimo ich obowiązywania w Jugosławii), prowadząc rozmowy z serbską opozycją, a nawet organizując własną armię. W końcu zareagowała druga strona – zdominowany przez Serbów parlament Jugosławii przyjął projekt zmian w konstytucji, zgodnie z którym Czarnogóra faktycznie przestaje być republiką i staje się podległym Belgradowi okręgiem.

Kiedy projekt zmian w jugosłowiańskiej konstytucji został w połowie lipca oficjalnie ogłoszony, w Czarnogórze zawrzało. Zarówno politycy jak i zwykli obywatele tej malutkiej nadmorskiej republiki nie mieli wątpliwości – reżim Slobodana Miloszevicia rozpoczął kolejny, być może najważniejszy, etap podporządkowywania Czarnogóry Belgradowi.

Pierwszą zmianą w konstytucji jest wprowadzenie powszechnych wyborów prezydenckich (dotychczas prezydent był wybierany przez parlament), dzięki czemu Miloszević będzie mógł się ubiegać o kolejne kadencje.

Polityka 37.2000 (2262) z dnia 09.09.2000; Świat; s. 35