Archiwum Polityki

Wyborcze gwiazdy

Każdy kandydat na prezydenta musi mieć zaufanych sztabowców, kompetentnych doradców, rzutkich organizatorów. Potrzebne są mu jednak również znane postaci, które zdecydują się go publicznie poprzeć. „Piękne twarze”, jak się mówi o takich ludziach (nie należy tego określenia traktować zbyt dosłownie), otaczające pretendenta do najwyższego urzędu, to wynalazek amerykańskich kampanii prezydenckich, ale przyjął się także w naszym życiu publicznym.

Im pozyskani zwolennicy kandydata na prezydenta dalsi są na co dzień od świata polityki, tym lepiej, gdyż pokazują szerokie horyzonty kandydata, możliwości pozyskiwania różnorodnych środowisk, jego znajomości i obycie. Znane twarze mają uruchomić pozytywne skojarzenia na temat pretendenta. Aktorzy, muzycy, pisarze, artyści kabaretowi, sportowcy, medialna profesura oddają część swojego wizerunku kandydatowi, dzielą się z nim swoją popularnością i wpływami wśród różnych grup społecznych.

Prawidłowość jest prosta: jeśli ktoś lubi aktora Pazurę, a Pazura ujawnia, że lubi Kwaśniewskiego, to jest duża szansa, że fan artysty także polubi obecnego prezydenta, jeśli tylko nie będzie wyznawcą jakiejś wyrazistej ideologii, która głosowanie na Kwaśniewskiego wyklucza. W takim przypadku raczej zmieni zdanie o Pazurze.

Zawodny głos serca

Mniej zrozumiałe są natomiast motywy „pięknych twarzy”, powodujące, iż angażują się w polityczne gry. Części artystów, sportowców, profesorów zapewne imponuje fakt, iż znani politycy proszą ich o poparcie. Niektórzy, nieco zapomniani, pragną odświeżyć swoją karierę, pogrzać się w blasku polityki. Jeszcze inni, dotyczy to zwłaszcza aktorów i artystów estradowych, chcą zapewne dodać powagi swoim dotychczasowym dokonaniom. Nie można też wykluczyć jakiejś formy interesowności; przecież przychylność pierwszej osoby w państwie nie jest w karierze bez znaczenia, a pomaganie niektórym czołowym politykom, nawet jeśli nie mają oni większych szans w tej prezydenckiej rozgrywce, może się opłacać.

Niemniej koszty mariażu „pięknych twarzy” z polityką bywają wysokie. Można zostać zaszufladkowanym na długie lata. Pewne środowiska będą uważać taką postać za swoją, ale inne, dotąd jej życzliwe, mogą stosować bojkot.

Polityka 36.2000 (2261) z dnia 02.09.2000; Kraj; s. 26
Reklama