Archiwum Polityki

Prywatnie, służbowo, państwowo

Człowiek swój pierwszy donos złożył już w raju. Adam, nie pytany, zadenuncjował Ewę przed Bogiem, że to ona mu dała zakazany owoc... Tym razem przynajmniej powiedział prawdę. Potem już ludzie musieli na tyle się nawzajem oczerniać, kłamiąc przy tym ile wlezie, że Bóg wyrył na kamiennych tablicach: nie będziesz składał fałszywego świadectwa.

Ludzie donosili zawsze. Popychała ich do tego zazdrość, zawiść, chciwość, chęć zemsty, potrzeba dowartościowania się, zlikwidowania „złego”: czarownicy, kacerza, ideologicznego wroga lub tylko konkurenta. Miliony ludzi padły ofiarą zasadnej lub bezzasadnej denuncjacji, wśród nich Jezus – zdradzony przez Judasza za trzydzieści srebrników. Donoszono władzy duchownej i świeckiej. Całe regiony ogarniała denuncjatorska gorączka polowania na czarownice, jakby nie było – żony i córki sąsiadów.

Polityka 35.2000 (2260) z dnia 26.08.2000; Społeczeństwo; s. 78