Archiwum Polityki

Latająca kiełbasa

Pierwsza trzyosobowa amerykańsko-rosyjska załoga zameldowała się w czwartek 2 listopada na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Zdaniem entuzjastów z amerykańskiej agencji kosmicznej NASA rozpoczęła się nowa epoka stałej, nieprzerwanej obecności człowieka w kosmosie. Gdy jednak opadła euforia po udanym początku najdroższej, najbardziej skomplikowanej i niebezpiecznej misji w dziejach ludzkości, pozostało zasadnicze pytanie: czy ten gigantyczny wysiłek ma jakikolwiek sens?

Kosmos był jednym z obszarów konfrontacji między Stanami Zjednoczonymi i Związkiem Radzieckim. Każdy pomysł na pokazanie dominacji: lot Gagarina, lądowanie na Księżycu, program wahadłowców traktowano jak prawdziwą bitwę. Wynik tych starć miał istotny wpływ na sprawy jak najbardziej ziemskie – relacje między supermocarstwami. Rodowód Międzynarodowej Stacji Kosmicznej tkwi właśnie w tamtych czasach. W 1984 r. Ronald Reagan zapragnął, by USA stale były obecne w kosmosie.

Polityka 46.2000 (2271) z dnia 11.11.2000; Wydarzenia; s. 15