Archiwum Polityki

Program obowiązkowy

Satyrycy, zwykle najtrafniej odczytujący społeczne nastroje, na jednym z rysunków ujęli wrażenia wyborców w ten sposób: w standardowym domu, wokół siedzących na sofie i uosabiających przeciętną amerykańską rodzinę Jonesów, krzątają się dwaj panowie o znajomych twarzach i imionach Al i George. Podsuwają im to gazetę, to sałatki, to znów zagadują i przyjaźnie obejmują. „Ciężko być niezdecydowanym wyborcą” – mówi ze skrajnie zmęczoną miną mister Jones do równie zniechęconej żony.

Elektroniczne media uczyniły z kampanii pozornie efektowne widowisko – telewizyjne migawki ze spotkań z wyborcami, kolorowe, kiczowate spektakle partyjnych konwencji, komentarze ekspertów roztrząsających bez końca każde potknięcie kandydatów, niemal codzienne sondaże opinii mierzące ich notowania, propagandowe ogłoszenia emitowane przez obie partie w TV, opowiadane co wieczór przez telewizyjnych komików dowcipy o pretendentach do Białego Domu, wreszcie trzytygodniowy serial debat telewizyjnych pokazujący obu polityków z bliska.

Polityka 46.2000 (2271) z dnia 11.11.2000; Świat; s. 40