Archiwum Polityki

Gminna menażeria

Oprócz 11 dużych ogrodów zoologicznych są w Polsce zapomniane przez Boga i ludzi zwierzyńce. Podlegają gminnym wydziałom zieleni miejskiej. Nie uczestniczą w żadnych programach ochrony gatunków. Wyglądają tak, jak musiały wyglądać ogrody zoologiczne w XIX w. Nikt nie wie, ile ich jest.

Pod tabliczką z napisem: „Mięsożerne zwierzę futerkowe arktycznej strefy półkuli. Żyje w gromadzie”, w małej klatce miota się polarny lisek. Z obłędem w oczach i wywieszonym językiem biega bez końca od siatki do siatki. Nieopodal po zakratowanym wybiegu apatycznie krąży niedźwiedź – to zoo Akcent w Białymstoku.

Sześć niedźwiedzi brunatnych w dwóch małych klatkach. Dalej lew, lampart chiński, pawiany zielone – kraty, goły beton, stara opona, kawałek gałęzi – to zoo w Nowym Tomyślu.

Polityka 46.2000 (2271) z dnia 11.11.2000; Społeczeństwo; s. 95