Archiwum Polityki

Ameryka, Ameryka

W przyszłym tygodniu Amerykanie wybierają nowego prezydenta na kolejne cztery lata. Można powiedzieć, że wybierają też prezydenta Ziemi, gdyż jest jasne, iż Ameryka długo jeszcze zachowa dominującą pozycję jako jedyne prawdziwe supermocarstwo, nawet bezwiednie narzucające światu swoje standardy polityczne, gospodarcze, techniczne, cywilzacyjne, kulturalne. Dlatego nie przestanie budzić wielkich emocji – szczerego podziwu dla jej osiągnięć, często zazdrości i skrytej niechęci wobec silniejszego, czasem nawet jawnej wrogości i niesmaku dla słonia w składzie porcelany. Jak to się dzieje, że kraj ani nie największy, ani nie najludniejszy, w wielkiej części pustynny, o krótkiej tradycji, złożony ze zwykłych ludzi, często otyłych i krytykowanych w Europie za brak polotu – wciąż jest liderem świata?

Ameryka jest wszechobecna – nie tylko z powodu superpotęgi wojskowej – ale przez swoje rozpoznawalne łatwo towary, walutę, wynalazki i badania naukowe, pęd ku nowościom, pomysły organizacyjne i oczywiście kulturę masową, którą zalewa nasz glob. Wygląda na to, że Amerykanie poznali pewną receptę na sukces – z jakichś powodów trudną do skopiowania.

„Mamy szczęście, że żyjemy w tym momencie historii (aplauz). Nigdy wcześniej nasz naród nie cieszył się jednocześnie takim dobrobytem i postępem społecznym przy niewielkich kryzysach wewnętrznych.

Polityka 45.2000 (2270) z dnia 04.11.2000; Raport; s. 3