Archiwum Polityki

Malowanie płota

Starym dobrym filmom nie daje się spokoju. Najnowszy pomysł jest taki, żeby czarno-białe było kolorowe. W świecie podobne rzeczy robi się już od dawna, na ogół z miernym skutkiem (przykład: „Casablanca”), u nas dopiero się zaczyna. Właśnie trwają prace nad kolorowaniem „Samych swoich” Chęcińskiego, który to obraz po kuracji odmładniającej ma lśnić całą paletą barw. No i teraz Kargul będzie wzywał Pawlaka: „Podejdź no, do malowanego płota”. W kolejce do operacji czeka komedia Chmielewskiego „Jak rozpętałem II wojnę światową”.

Polityka 45.2000 (2270) z dnia 04.11.2000; Kultura; s. 44