Archiwum Polityki

Tam szum Dniestru

Odebranie Polakom Lwowa było politycznym błędem Rosjan – napisał kiedyś polityczny korespondent paryskiej „Kultury” Juliusz Mieroszewski. Ale polski Lwów dzieliłby oba narody, ułatwiając imperialną politykę Kremla, który zawsze przeciwdziałał zbliżeniu polsko-ukraińskiemu. Dziś Lwów już nie dzieli, bo jest ukraiński, za to beczką prochu mogą okazać się cmentarze żołnierzy albo wirtualne gazociągi. Czy marzenie Mieroszewskiego, a za nim III Rzeczpospolitej, o dobrym sąsiedztwie z Litwą, Białorusią i Ukrainą nie jest aby polityczną iluzją?

Z Litwą układa się nam całkiem dobrze, oczywiście. Białoruś... cóż, Łukaszenko. Za to z Ukrainą jest niemal wzorowo. Tak mniej więcej wygląda stereotypowy bilans polskiej polityki „bliskowschodniej”.

Na urlopie dziennikarz chce odpocząć, a nie nicować stereotypy. Ruszyłem w podróż na dawne kresy Najjaśniejszej. Wraz z członkami niedawno założonego w Krakowie Klubu Myśli Politycznej imienia Juliusza Mieroszewskiego chciałem na własne oczy zobaczyć miejsca i pejzaże zapamiętane z lektury: sienkiewiczowski Chocim, Okopy św.

Polityka 44.2000 (2269) z dnia 28.10.2000; Świat; s. 44