Archiwum Polityki

Corrida na szosie

Od kilku lat na trasach polskich rajdów samochodowych trwa ostra jazda. W maszynach z najwyższej rajdowej półki kierowcy rywalizują już nie o minuty, ale o ułamki sekund. Niestety, drogie rajdowe cacka są tak szybkie, że nie nadąża za nimi wyobraźnia organizujących rajdy działaczy. – Ci ludzie to anachronizm. Ich dobre samopoczucie oraz niekompetencja stanowią zagrożenie dla sportu samochodowego – uważają czołowi polscy rajdowcy.

Sport rajdowy od kilku lat rozwija się niebywale, ponieważ ma dwie rzeczy, które niezwykle trudno zdobyć: kibiców oraz sponsorów (importerzy aut, firmy olejowe, koncerny tytoniowe, producenci piwa, wielkie hurtownie). Wpompowane przez nich pieniądze zmieniły oblicze rajdów. Na dalszy plan zeszło „druciarstwo”, jazda na autach przerabianych w garażach przez złote rączki. Na trasach pojawiły się wozy z klasy WRC (World Rally Car), które dotąd można było zobaczyć jedynie w telewizji.

Polityka 44.2000 (2269) z dnia 28.10.2000; Społeczeństwo; s. 104