Archiwum Polityki

Demokracjo, daj pyska

Irena bywała głodna, bo w domu brakowało na chleb. Dziesięć lat nie była na wakacjach i nie pamięta widoku morza. Jelena urodziła dziecko podczas bombardowań, a teraz szła zdobywać parlament. Chciałaby wreszcie pożyć z dala od polityki. Jasza poczuł dumę, że jest Serbem, pierwszy raz w życiu. Jugosłowiańska rewolucja jeszcze nie pokonała reżimu, ale Serbowie nie chcą wypuścić z objęć pani demokracji.

Najbardziej rewolucyjni okazali się Szumadińcy, Serbowie z serca Serbii. – Gdybyśmy nie obalili reżimu, nie byłoby po co wracać z Belgradu – mówi mer Czaczku Velimir Ilić, który przyprowadził do stolicy dwudziestokilometrową kolumnę ciężarówek i autobusów. 20 tys. osób.

Ludzie z Czaczku pozostali na ulicach Belgradu, póki nie zaprzysiężono prezydenta Vojislava Kosztunicy. – Ogony władzy Miloszevicia przygotowywały kontruderzenie – tłumaczy Ilić nerwowość, jaka towarzyszyła uroczystości złożenia przysięgi.

Polityka 43.2000 (2268) z dnia 21.10.2000; Świat; s. 36