Archiwum Polityki

Kronika śmierci

– Najpierw postrzelili kota, siedzącego na poboczu drogi – opowiada Jachita Daudowa z Groznego, ocierając łzy. – Kot nie od razu zdechł. Wnętrzności wywaliły mu się na ziemię i wlókł je za sobą jeszcze kilkadziesiąt metrów. Gdy w końcu padł, mojemu ojcu pozostało zaledwie kilka minut życia.

Jachitę zobaczyłem na granicy Czeczenii i Inguszetii. 40-letnia kobieta stała obok posterunku rosyjskiego OMON, czyli specjalnych jednostek milicyjnych. Wypatrywała znajomych, którzy odważyli się wracać do swoich domów. Chciała poprosić o przekazanie wiadomości krewnym, którzy pilnowali jej domu na przedmieściach czeczeńskiej stolicy. I szukała kogoś, komu mogłaby opowiedzieć o tym, jak rosyjscy milicjanci zabili jej ojca.

Oni są gorsi niż faszyści – pokazała wzrokiem na omonowców, którzy uzbrojeni po zęby leniwie patrzyli na kręcących się wokół ludzi.

Polityka 12.2000 (2237) z dnia 18.03.2000; Świat; s. 36