Archiwum Polityki

Szklana żałoba

I znów, jak przy śmierci papieża, a potem po wypadku w hali targowej na Śląsku, na ekranach naszych kolorowych telewizorów dominowała czerń. Prowadzący dzienniki i debaty, teraz już z dużą wprawą, wcielali się w rolę Prezentera w Czasie Żałoby Narodowej.

Trudno jednak nie zauważyć, że nastąpiła swego rodzaju teatralizacja zbiorowego przeżywania tragedii. Jakby wszyscy narzucili sobie obowiązującą formę, uczestnicząc w masowym widowisku, którego scenariusz pisze samo życie, ale reżyserią zajmują się specjaliści od wywoływania wzruszeń.

Wprawdzie mówiło się, że tym razem – w odróżnieniu od relacji z wypadku w katowickiej hali – kamery stały pół metra dalej od miejsca tragedii, ale chyba jednak nie wszystkie.

Polityka 48.2006 (2582) z dnia 02.12.2006; Temat tygodnia; s. 23