Archiwum Polityki

Wolny duch

Robert Altman (1925–2006) był jednym z największych i najbardziej niepokornych mistrzów kina autorskiego. Jego wieloobsadowe filmy nazywano kronikami naszych czasów.

Zmarły w zeszłym tygodniu 81-letni amerykański reżyser należał do tego samego pokolenia co Bergman i Antonioni. Był wyczulony na fałsz. Często sam improwizował na planie i namawiał do improwizacji aktorów. Cenił naturalność, spontaniczność i prawdę. Kondensował fabułę, by nie przeszkadzała mu w opisie relacji międzyludzkich. Swoimi filmami chciał udowodnić, że tylko te relacje się liczą, że tylko one istnieją – w sztuce i poza nią – naprawdę.

Miał niespotykany dar ironicznego spojrzenia na przemiany obyczajowe w Ameryce.

Polityka 48.2006 (2582) z dnia 02.12.2006; Kultura; s. 84