Archiwum Polityki

II wojna na górze

Tydzień po wyborach nie ma już śladu nadziei, którą większość głosujących wiązała ze zmianą władzy. Zwycięzcy zachowują się tak, jakby oszaleli. Czy w tym szaleństwie jest jakaś metoda?

IV Rzeczpospolita znikła. Bezszelestnie odpłynęła hen, co najmniej na horyzont kadencji prezydenckiej. Albo jeszcze dalej. Rewolucja moralna także. Stała się tematem delikatnym, którego nie należy podnosić przy zwycięzcach. Padła ofiarą rewolucji kadrowej. Diabli ją wzięli, gdy PiS hurmem głosował na marszałka Leppera. Główni piewcy IV RP i rycerze rewolucji moralnej – Rokita, Śpiewak, Wassermann, Kaczyńscy nie są już druhami ani nadzieją polskiej demokracji. Ci, którzy mieli wspólnie naprawiać Rzeczpospolitą, teraz oskarżają się o najgorsze.

Polityka 44.2005 (2528) z dnia 05.11.2005; Kraj; s. 25