Archiwum Polityki

Dziennik z okolic domu publicznego

Bardzo prozaiczna motywacja legła u podstaw bardzo spektakularnej wystawy w wiedeńskim Leopold Museum. Otóż właściciel wspaniałej kolekcji grafik Toulouse-Lautreca postanowił sprzedać ją za 30 mln euro. Wcześniej jednak, pewnie w celach marketingowych, zgodził się pokazać ów zbiór publiczności.

Henri-Marie-Raymond de Toulouse-Lautrec-Montfa wyjątkowo nadaje się na bohatera masowej wyobraźni. Bardziej od ekscentrycznego Dalego, nieszczęśliwego van Gogha, żywotnego Picassa czy salonowego wampa – Łempickiej. Jest idolem historii sztuki w równym stopniu za zasługi w posługiwaniu się pędzlem, za niebanalny życiorys oraz za stworzenie czegoś, co dziś moglibyśmy nazwać malarskim reportażem uczestniczącym. Arystokratyczne pochodzenie, nagłe kalectwo, ponadprzeciętna inteligencja i poczucie humoru, talent, ale też domy publiczne, alkoholizm, wyniszczający syfilis, nieodwzajemnione uczucia do panienek z tancbud, w końcu przedwczesna śmierć – tę wzruszającą historię znają praktycznie wszyscy i trudno oprzeć się jej smutnemu czarowi.

Polityka 35.2003 (2416) z dnia 30.08.2003; Kultura; s. 64