Archiwum Polityki

Myśli myśliwego

Polowanie to okrutna zabawa. Ale jak inaczej miałby trafić na stół comber jeleni, pasztet z zająca czy turnedo z sarny. Pławimy się więc w obłudzie, w czym pomagają nam historyczne autorytety.

Anthelme Brillat-Savarin, XVIII-wieczny król smakoszy pisał: „Ze wszystkich okoliczności życia, w których jedzenie odgrywa rolę, jedną z najprzyjemniejszych jest popas na polowaniu; ze wszystkich możliwych antraktów ten może trwać najdłużej bez nudy.

Po kilku godzinach polowania najsilniejszy nawet myśliwy pragnie odpoczynku. Twarz owiał mu wiatr poranny, nie zabrakło mu zręczności w potrzebie; słońce stanie wkrótce w zenicie; czas więc na przerwę, której nie nakazuje nadmierne zmęczenie, ale ów instynktowny impuls, co nas uprzedza, że aktywność nasza nie może trwać w nieskończoność.

Polityka 35.2003 (2416) z dnia 30.08.2003; Społeczeństwo; s. 89