Archiwum Polityki

Układ prowincjonalny

Afera starachowicka jest w sumie głębsza i ciekawsza, niż mogłoby wynikać z gorączkowego zestawienia faktów i nazwisk. Ważniejszy także, niż ujawnienie przecieku ostrzegającego kolegów z lokalnej władzy, jest ujawniający się przy tej okazji stan degrengolady polskiej prowincji, rozmiar spustoszenia społecznego dokonanego bezrobociem i beznadzieją.

Budowanie starachowickich układów zaczęło się wraz z upadkiem fabryki Stara, największego pracodawcy w mieście. W czasach świetności Star zatrudniał blisko 20 tys. osób, jedną trzecią mieszkańców. Dawał zarobki, mieszkania, przedszkola, rozrywki, sport, talony na samochody i poczucie dumy, że ciężarówki ze Starachowic miały markę od Paryża po Dakar. Potem świat stanął na głowie: produkcja spadła, fabryka zaczęła zwalniać, załoga strajkowała. Ani miejscowi, ani rządowi nie mieli pomysłu, jak zatrzymać upadek.

Polityka 29.2003 (2410) z dnia 19.07.2003; Temat Tygodnia; s. 19