Archiwum Polityki

Sonet o Oleksym

Skromnym wyborem wierszy starych i nowych, liczącym raptem trzydzieści jeden utworów, przypomina się po latach Piotr Bratkowski, jeden z najciekawszych debiutantów drugiej połowy lat 70. Od 1990 r. Bratkowski udziela się przede wszystkim jako redaktor i publicysta centralnej prasy (najpierw w „Gazecie Wyborczej”, ostatnio w „Newsweeku”) i jako pisarz z prawdziwego zdarzenia był do tej pory na rynku literackim praktycznie nieobecny. A szkoda, bo wiersze Bratkowskiego noszą w sobie niepowtarzalną energię i udanie łączą potrzebę zaangażowania społecznego z indywidualną, prywatną refleksją. Można nawet zaryzykować tezę, że gdyby Bratkowski urodził się w połowie lat 60., a nie o dekadę wcześniej, byłby dziś jednym z najbardziej prominentnych i znanych poetów tzw. pokolenia bruLionu. Nowe wiersze, pochodzące z lat 90., a publikowane w omawianym zbiorze, pokazują, że Bratkowski nie zatracił nic ze swego talentu, który podziwiali ongiś młodsi poeci, choćby Marcin Świetlicki – czerpiący z poezji autora „Nauki strzelania” tyleż inspiracji, co z lektury współczesnych poetów amerykańskich. Bratkowski doskonale potrafi zapisać i lirycznie skomentować, unikając – co ważne – publicystycznego tonu, sytuację egzystencjalną jednostki uwikłanej w mechanizmy historii, polityki czy przemian kulturowych. Tak jak udatnie – kpiarsko i prześmiewczo – za pomocą wyrafinowanych poetyckich metafor umiał sportretować dylematy i nastroje intelektualisty w przełomowych momentach dziejów (świetne teksty „13 grudnia 1981”, „W tych dniach” czy datowany na czerwiec 1976 wiersz „Irrewolucja”), tak dzisiaj brawurowo opisuje rozdarcie duchowe inteligenta uwikłanego w kulturę masową czy też zmuszonego do kibicowania miałkim wydarzeniom politycznym („Józef Oleksy.

Polityka 29.2003 (2410) z dnia 19.07.2003; Kultura; s. 49
Reklama