Archiwum Polityki

Jak być, by mieć?

We wczesnych latach 90. zagorzali inteligenci porzucali biblioteki, uniwersytety, leniwe posady i ruszyli zakładać własne firmy. Mieli być twórcami i tworzywem wymarzonego kapitalizmu z ludzką wykształconą twarzą. To nie do końca wyszło. Może jeszcze nic straconego, tyle że zaczynem polskiej klasy średniej będzie już nowy inteligent.

Po 13 latach wolności Artur Drobiński, architekt z Polski południowej, właściciel średniej firmy budowlanej, dołączył do armii inteligenckich frustratów polskich, szacowanej przez socjologów na jakieś 2 mln osób. Inżynier D. skończył 45 lat. Przy pierwszej wolnej urnie stanął entuzjastycznie jako ukształtowany inteligencko obywatel. Miał wykształcenie, zasady i poczucie misji. Chciał zbudować nową Polskę. Założył firmę budowlaną, miał być kołem zamachowym kapitalizmu. Pierwsze lata, choć trudne, dawały nadzieję i satysfakcję.

Polityka 29.2003 (2410) z dnia 19.07.2003; Społeczeństwo; s. 78