Archiwum Polityki

Konserwa przeterminowana

Zazdrościliśmy Wielkiej Brytanii klarownego dwupartyjnego systemu parlamentarnego, który eliminuje politykierstwo koalicyjne, a umacnia kontrolę, bo obie partie baczniej patrzą sobie na ręce. Dziś nawet nie wiadomo, czy partia konserwatywna – partia Churchilla i Margaret Thatcher – w ogóle przetrwa. Chyba że na jej czele stanie... Tony Blair.

Ponad połowa Brytyjczyków była przeciwko wojnie z Irakiem. Notowania premiera spadały na łeb na szyję. A w krytykowaniu najbardziej zaciekli byli przedstawiciele jego własnej partii laburzystowskiej. Podczas głosowania nad rezolucją popierającą działania Tony’ego Blaira w sprawie wojny z Irakiem rząd uzyskał przewagę, ale tylko dzięki poparciu posłów Partii Konserwatywnej.

Według sondaży opinii publicznej, po irackiej wojnie notowania premiera poszły jednak w górę. Średnia ocena na 10-punktowej skali wynosi obecnie 5,75 (przed rozpoczęciem wojny 5,02). Nie powinno to jednak uśpić jego czujności. Niedawno opuściła rząd Clare Short, minister do spraw rozwoju międzynarodowego, a jej wystąpienie parlamentarne było bezprecedensowym atakiem na premiera; powiedziała wręcz: aby Partia Pracy miała zapewnione zwycięstwo w przyszłych wyborach, Tony Blair powinien przygotować swojego następcę. W udzielonym „Sunday Telegraph” wywiadzie Clare Short zarzuciła premierowi, że wprowadził w błąd gabinet, parlament i opinię publiczną, manipulując doniesieniami wywiadowczymi w taki sposób, aby uzyskać zgodę na atak na Irak. Kilka dni później w Izbie Gmin wybuchła prawdziwa burza. Podjęto decyzje o wszczęciu dochodzenia przez dwie komisje parlamentarne – spraw wewnętrznych oraz wywiadu i bezpieczeństwa. Tony Blair znalazł się pod obstrzałem kolegów z własnych szeregów, zwłaszcza tych na lewym skrzydle partii. Wojna z Irakiem odsłoniła bowiem kryzys, który w Partii Pracy był już od dawna, głównie zresztą na tle polityki wewnętrznej rządu.

Schodzimy ze sceny

Partia Konserwatywna, która ustanowiła swoisty rekord światowy (ponad 300 lat tradycji), nie tylko przegrała dwukrotnie wybory powszechne, ale przestała być zasadniczym głosem opozycji. Program konserwatystów jest niespójny, nie potrafią efektywnie zaatakować partii rządzącej, nie proponują żadnych rozwiązań, a w dodatku zżerają ich wewnętrzne konflikty personalne.

Polityka 25.2003 (2406) z dnia 21.06.2003; Świat; s. 56
Reklama