Archiwum Polityki

Obrona niekonieczna

Znowu jest głośno o obronie koniecznej, ponieważ kilka spraw wróciło na sądowe wokandy. Wyroki zapadają różne, ponieważ własne zdanie o zakresie takiej obrony ma każdy sędzia i prokurator. Na razie wciąż chyba lepiej uciec przed napastnikiem, niż się przed nim bronić.

Jan K. był w domu z żoną i siedmiorgiem dzieci, gdy późnym wieczorem na podwórko jego domu wtargnęło pięciu nieznanych mężczyzn. Początkowo twierdzili, że chcą napić się wody. Jednak po chwili wpadli do domu, wyzywając i bijąc gospodarza oraz jego żonę. W trakcie szamotaniny Jan K. zdołał drewnianym kołkiem zdzielić w głowę jednego z napastników. Gdy ten podnosił się z podłogi, uderzył go jeszcze raz. W tym czasie żona gospodarza chwyciła siekierę, co widząc pozostali napastnicy uciekli.

Polityka 25.2003 (2406) z dnia 21.06.2003; Społeczeństwo; s. 92