Archiwum Polityki

Stadionowa wojna domowa

FC Barcelona kończy jeden z najgorszych sezonów w historii. Za kilka dni zmienią się władze klubu, ale frustracja kibiców nie minie. Dlaczego w stolicy Katalonii tak wielu ludzi ma obsesję na punkcie drużyny piłkarskiej?

Stadion Camp Nou w czasie meczu przypomina otwartą salę koncertową, w której orkiestra przez 90 minut stroi instrumenty. Lekki szmerek, przerywany co jakiś czas pojedynczym gwizdem albo wyciem z oddali, jakby jakieś kompletne beztalencie grzało głos przed występem. Z najwyższych trybun, jakieś dwieście metrów w prostej linii od płyty boiska, dochodzi delikatny tusz – to kibice przyjezdni. Za bramką od strony południowej kilkuset Boixos Nois (wariatów), najbardziej zagorzałych bywalców Camp Nou wyposażonych w piszczałki, trąbki i bębny dmie, trąbi, wali – tylko dlaczego nic nie słychać?

Polityka 24.2003 (2405) z dnia 14.06.2003; Społeczeństwo; s. 87