Archiwum Polityki

Ogon głowy nie dogoni

Ilekroć miałem okazję kręcić filmy w różnych krajach, to zawsze były to kraje, które już wcześniej poznałem. Raz tylko w jednym z moich filmów akcja zaczynała się w kraju, którego nigdy nie widziałem na oczy. Tym krajem był Urugwaj, a filmem „Gdzieśkolwiek jest...”.

Wybrałem Urugwaj, ponieważ wiem, że była to między wojnami Szwajcaria Ameryki Południowej – oaza dobrobytu, przyczółek starej Europy, kraj banków i rogacizny sprzedawanej na konserwy, które już w trakcie pierwszej wojny światowej kupowano na zaopatrzenie wojska.

Polityka 22.2003 (2403) z dnia 31.05.2003; Zanussi; s. 105
Reklama