Archiwum Polityki

Stare, nowe, kultowe

Słyszymy: reaktywuje się kultowy zespół. Albo: ten kultowy niegdyś aktor zachwyca dziś tylko historyków kina. Co dziwne, czasem można się dowiedzieć, że oto właśnie powstaje kultowy film albo debiutująca piosenkarka niechybnie stanie się kultowa.

Sytuacja codzienna – grupka młodzieży siedzi na ławeczce przed warszawskim kinem Atlantic. Ktoś rzuca pytanie: co się stało temu misiu? Salwa śmiechu. Za chwilę pada: wszystkie Ryśki to porządne chłopy. I znów rechot. Oczywiście rozpoznajemy cytaty z komedii „Miś” Stanisława Barei, filmu niewątpliwie kultowego, którego dialogi zna się na pamięć. Tak jak dialogi z „Rejsu”.

W zasadzie samo słowo „kultowy” przestało być kultowe. Do niedawna nadużywane, zbanalizowało się i wypadło z języka wzorotwórczych środowisk i młodzieżowej elity przyswajającej najnowsze mody.

Polityka 31.2003 (2412) z dnia 02.08.2003; Kultura; s. 50