Archiwum Polityki

Pojedynki na cepy

W dawnej Polsce szlachta pojedynkowała się na karabele z zachowaniem reguł walki. Chłopi walczyli na cepy, jak popadnie. Dzisiejsze pojedynki na słowa wśród elit politycznych przypominają te drugie łomotania.

Z zapowiedzi zainteresowanych sądząc, już wkrótce prokurator, a następnie i sąd roztrząsać będą, czy nazwanie posła Ziobro przez premiera (również i posła) „zerem” na forum śledczej komisji parlamentarnej było zniewagą ściganą z urzędu i zagrożoną karą już nie tylko grzywny, ale i pozbawienia wolności. Podobnie też wymiar sprawiedliwości mógłby przesądzić, czy określenie SLD mianem organizacji przestępczej przez posła Jarosława Kaczyńskiego jest zniesławieniem czy zniewagą i na jaką zasługuje karę. Nic z tych rzeczy jednak nie nastąpi, ponieważ winowajcy są posłami i chroni ich mandat poselski.

Te dwa fakty, jak żadne inne, ilustrują potrzebę publicznej dyskusji nad ochroną prawną polityka, a zarazem funkcjonariusza władzy. Pojęcie funkcjonariusza jest pojemne jak worek gumowy i mieści się w nim minister i burmistrz, dzielnicowy i komornik, radny gminny i senator, poseł i urzędnik skarbowy. Wszystkim im kodeks karny gwarantuje prokuratorską obronę przed zniewagą i proces karny winowajcy na koszt państwa. Czy ta lista nie jest aby za długa, a kary za surowe? Pytanie jest na czasie, gdyż od z górą roku nadzwyczajna komisja sejmowa debatuje nad projektami nowego kodeksu karnego (jest ich osiem), a te z uporem trwają przy dawnych, mocno przesadnych rozwiązaniach.

Można bronić daleko idącej ochrony komornika czy policjanta, wydanych na co dzień na łup agresji krnąbrnych dłużników czy pijanych awanturników, trudno obstawać przy sądzeniu i karaniu sprawcy ostrej nawet i nieprzebierającej w słowach krytyki posła, ministra, senatora. To są zawody i funkcje narażone z góry na takie ryzyko. Rozumie to od dawna społeczność międzynarodowa.

Polityka 23.2003 (2404) z dnia 07.06.2003; Społeczeństwo; s. 99
Reklama