Archiwum Polityki

Lawina po Rywinie

Ile komisji śledczych może się zmieścić na łebku od szpilki?

Klub Parlamentarny SLD przygotował projekt uchwały o powołaniu komisji śledczej do zbadania sprawy spółki Telegraf, finansowania Porozumienia Centrum z pieniędzy FOZZ i przez inne instytucje państwowe. SLD – po sądowych rewelacjach Anatola Lawiny – najwyraźniej chce wplątać braci Kaczyńskich oraz Prawo i Sprawiedliwość w dochodzenie, które miałoby wykazać, że ich walka z korupcją jest w gruncie rzeczy pozorna, że sami w jakichś niejasnych interesach uczestniczyli. Prawo i Sprawiedliwość w odwecie zapowiada projekty uchwał o powołanie dalszych komisji śledczych, między innymi w sprawie zabójstwa byłego komendanta policji gen. Marka Papały czy tak zwanych moskiewskich pieniędzy. Jest to oczywiście przejaw zaostrzenia się walki politycznej, a nawet wręcz otwartej wojny między SLD i PiS, która każdemu z ugrupowań może przynieść profity wśród własnych wyborców. Tym bardziej że na razie nowa komisja śledcza nie powstanie, gdyż marszałek Sejmu Marek Borowski wyraźnie zapowiedział, że nie podda pod głosowanie żadnego projektu, dopóki nie zakończy prac komisja badająca sprawę Rywina.

Faktem jednak jest, że komisja do sprawy Telegrafu i PC mogłaby powstać bez większych problemów, gdyż głosów SLD i Samoobrony wystarczy do jej powołania. Marszałek zaś nie może w nieskończoność blokować poselskich inicjatyw. Powstawanie następnych komisji śledczych jest więc nieuchronne. Ten instrument bardzo się politykom spodobał. Umiejętnie wykorzystywany, może budować polityczne pozycje, może być narzędziem walki z politycznym przeciwnikiem. Tym ważniejsze staje się określenie, w jakich sprawach takie komisje powinny powstawać i jakimi prawami się rządzić.

Norma konstytucyjna jest niestety bardzo ogólna i mówi jedynie, że Sejm powołuje komisję śledczą dla zbadania określonej sprawy, ustawa nie mówi na ten temat nic.

Polityka 20.2003 (2401) z dnia 17.05.2003; Komentarze; s. 16
Reklama