Archiwum Polityki

Talia bez asów

Już prawie nikt nie zastanawia się, czy ten rząd może jeszcze coś zrobić, ale kiedy upadnie. Gorzej, że w oczekiwaniu na to rozstrzygnięcie państwo przestaje funkcjonować.

Trwanie rządu wynika już tylko z okoliczności, rzec by można, zewnętrznych. Czy kres tej władzy położy komisja badająca sprawę Rywina? Czy premier odejdzie po referendum (gwarantem istnienia rządu do czasu referendum stał się ostatnio prezydent), czy też narodowe „tak” dla akcesji przedłuży obecny dryf? Czy Leszek Miller odejdzie w lecie, po zjeździe swej partii, czy też wówczas, gdy nie uda się uchwalić budżetu i przeprowadzić reformy finansów publicznych?

Scenariusz: nowy premier

Końcówka może być długa i wyniszczająca, ponieważ nie ma politycznej alternatywy, a giełda nazwisk na ewentualnego następcę ogranicza się praktycznie do trzech: Jerzego Hausnera, Józefa Oleksego i Marka Borowskiego. Jest to na dodatek lista bardziej życzeniowa niż realna. Tak naprawdę kandydatem mógłby być jedynie Jerzy Hausner. Trudno sobie wyobrazić, by Marek Borowski rezygnował z funkcji marszałka Sejmu, a Józef Oleksy pokusił się o przejmowanie steru rządu w sytuacji, gdy termin wyborów może ulec znacznemu przyspieszeniu. W tyle jest jeszcze Jerzy Szmajdziński, robiący karierę jako minister obrony narodowej nie tylko za sprawą polskiego zaangażowania w Iraku, ale także z tego powodu, że dość nieoczekiwanie MON stał się jednym z nielicznych resortów, w którym jeszcze podejmuje się decyzje i to takie, jakich nie mogły podjąć kolejne rządy.

Być może prezydent ma w zanadrzu kandydata mniej partyjnego, mogącego uzyskać przynajmniej neutralność opozycji w kilku ważnych kwestiach, może ma jakąś kandydatkę, bowiem Aleksander Kwaśniewski ostatnio stawia prawie wyłącznie na kobiety. Właściwie to dziwne, że na giełdzie nie pojawiło się jeszcze nazwisko Danuty Hübner, która w okresie przystępowania do UE mogłaby być kandydatką akceptowaną przez szersze polityczne spektrum, może też byłaby do zaakceptowania przez Leszka Millera, gdyż nie stanowi dla niego konkurencji w partii.

Polityka 20.2003 (2401) z dnia 17.05.2003; Kraj; s. 32
Reklama