Archiwum Polityki

Symfonia wędrówki przez życie

Rozmowa z Wojciechem Kilarem o muzyce, fizyce i wierze

Katarzyna Janowska: – Widzę, że w pokoju, w którym pisze pan muzykę, wokół fortepianu nie leżą nuty, tylko książki: „American Psycho” Ellisa, „Wiara wątpiących” ks. biskupa Życińskiego, „Boska Komedia” Dantego w różnych tłumaczeniach i w oryginale, a na wierzchu „Wściekłość i duma” Oriany Fallaci. Czytał pan Fallaci? Podoba się panu to, co ona pisze? Jest agresywna, a agresja do pana nie pasuje.

Wojciech Kilar: – Ciągle sobie przyrzekam, że zrobię porządek w tym pokoju, ale jakoś nie mogę się do tego zabrać. Kiedyś niespodziewanie znalazłem notatki sprzed lat, które teraz były mi potrzebne, więc może jednak lepiej zostawić ten bałagan. Fallaci czytałem, wszystkie trzy części. Ona pisze bardzo emocjonalnie, właściwie na pograniczu rasizmu, ale dotyka problemów, które my Europejczycy odkładamy właściwie nie wiadomo na kiedy. Nadstawiamy drugi policzek, który jest już tak niesłychanie obity, że chyba więcej ciosów nie może przyjąć.

Moja „September Symphony” była spontaniczną reakcją na to, co wydarzyło się w Stanach 11 września. Jestem chorobliwie, bezkrytycznie proamerykański, ale taka postawa ma moim zdaniem uzasadnienie w naszej historii i w historii świata. Należy unikać triumfalizmu katolickiego, ale kiedy porównuję naszą religię z islamem, to myślę, że my jednak bardziej szanujemy człowieka, jego godność, osobę.

Świat się psuje czy staje się lepszy?

Myślę, że jest jednak trochę lepszy. Nie zabija się ludzi z taką łatwością jak dawniej. Oczywiście, zdarzają się okropieństwa, rzezie, ale na ogół świat to potępia, stosuje sankcje gospodarcze, upomina się o więźniów politycznych.

Polityka 51.2005 (2535) z dnia 24.12.2005; Kultura; s. 80
Reklama