Archiwum Polityki

Inkubatory nadziei

Kiedy się urodzi, będzie takie malutkie, że ledwo widoczne spomiędzy plątaniny kroplówek, cewników i respiratorów. Czasem, jeśli lekarz pozwoli, matka wcześniaka weźmie go na ręce, potrzyma na piersi, ma taką możliwość od niedawna. A potem znów odda dziecko szpitalowi, wróci do domu i, żeby nie zwariować, bezgranicznie zaufa lekarzom i pielęgniarkom.

Ojciec był wstrząśnięty: nie wyglądałem jak noworodki z reklam telewizyjnych. Mama, kiedy mnie zobaczyła, nie mogła przestać płakać: byłem za lekki, za mały, za słaby. Byłem rozczarowaniem dla wszystkich. Nie byłem nawet dostatecznie interesujący, aby moje zdjęcie znalazło się w gazecie. Masa 700 gram po urodzeniu nie jest już obecnie sensacją. W dzisiejszych czasach trzeba mieć około 400 gramów, żeby wzbudzić ogólne zainteresowanie”. (Z „Opowieści wcześniaka”, broszury rozdawanej w szpitalach dla rodziców przedwcześnie urodzonych dzieci).

Polityka 51.2005 (2535) z dnia 24.12.2005; Na własne oczy; s. 164